
fot. http://www.flickr.com/photos/majorvols/ / CC BY-SA 2.0
Lepsza biegunka w dzieciństwie, niż choroby serca koło trzydziestki – dochodzą do wniosku naukowcy.
Do astmy i alergii, które zgodnie z “hipotezą higieny” biorą się z przesadnej czystości wokół nas, naukowcy dołączają cukrzycę, udary i poważne problemy z układem krążenia. To wszystko wynik zabijania niegroźnych bakterii w otoczeniu małych dzieci.
Sterylność wokół malucha jest zgubna. Prowadzi do rozwinięcia się notorycznych stanów zapalnych u dziecka, a stąd właśnie prosta droga do zawału w przyszłości.
– Jeśli moje własne dwuletnie dziecko upuszcza kawałek biszkopta na podłogę, po prostu pozwalam mu go podnieść i zjeść – mówi jeden z naukowców.
Zatem “zabijanie bakterii na śmierć” i nadmiar mydła powinniśmy tępić. Bismarck mierzył zużyciem mydła kulturę narodu, ale sorry, Otto – czasy się zmieniły.
Wpisy na zbliżone tematy (albo coś w tym rodzaju):
- Klątwa otyłej mamy, czwartek, 18.02.2010 - DIETA
- Szkodliwy wpływ telewizji na dzieci, wtorek, 18.05.2010 - STYL ŻYCIA
- Czekoladowy batonik chroni przed zawałem serca?, środa, 14.04.2010 - TRUDNO POWIEDZIEĆ
- Buntownicy, poniedziałek, 07.06.2010 - wychowanie
- Odmóżdżająca moc edukacyjnych płyt DVD, poniedziałek, 01.03.2010 - ŚRODOWISKO

